wtorek, 1 kwietnia 2014

X


Rihanna - Stay     

          Siedziała wtulona w Hulę. Nawet nie spostrzegła się kiedy zasnęła. Ale było jej dobrze. 
Stefek musiał iść na trening. Zostawił jej karteczkę.

"Karcia na trening iść musiałem. 
Spałaś więc Cię nie budziłem. 
Jakby coś to Skrobot został - pokój 110.
No i jeszcze Twoi Austriacy :)
Stefek :*"

Uśmiechnęła się szeroko. Ale nie rozumiała dlaczego z innymi chłopakami może mieć świetne relacje, oni by za nią nawet w ogień poszli. A z Kamilem się nie da, nawet z przygłupim Maciejem, który niegdyś był prawie jej narzeczonym się lepiej dogaduje. 

A to było  tak:

Lato 2011. Skoczkowie przygotowywali się do letnich zawodów. Nie opadły jeszcze emocje po sukcesach naszych sportowców w Vancouver. A skoczny świat nadal żył odejściem legendy - Adama Małysza.Karina przemierzała zatłoczone ulice Zakopanego by dość do kawiarenki w której pracowała Janka. Poczuła wibrację w kieszeni swoich bieluśkich spodni. Prędko odczytała wiadomość od swojego chłopaka:

>>Skarbie będę po Ciebie po treningu. Idziemy na piknik!<<

Młodszy Kot miał szalone pomysły! Był zupełnym przeciwieństwem Kuby. Nie jedna dziewczyna jej wtedy zazdrościła. Chodzić ze skoczkiem narciarskim... I jeszcze dwóch mieć w domu. Ona miała dopiero dwadzieścia jeden lat! Nie w głowie jej teraz była miłość. Dostała się na studia. Zarządzanie z psychologią - czy jakoś tak. Ukończyła kurs fotograficzny, i w tym kierunku chciała się dalej kształcić. On miał dopiero 19 lat to były jego początki w Pucharze Świata no niby jeszcze nie punktował ale na tym się skupiał. Bała się że ten cały związek może pójść za daleko. Chciała z nim zerwać po LGP. Tak po LGP żeby mu przed zawodami nic do łba nie strzeliło bo za dużo poświęcił by nie wystartować. Weszła uśmiechnięta do kawiarni. Za ladą stała Janeczka na którą prawie wszyscy mówili Jeny. Ta urocza blondynka w Planicy zawróciła w głowie jej bratu. I to chyba na dobre bo Krzysiek o niczym innym nie myślał.  Zdenerwowana zawzięcie coś obliczała na kalkulatorze. Ujrzawszy przyjaciółkę a może i przyszłą szwagierkę posłała jej krótki uśmiech. 

-Dobra, koniec tego! Lecimy do Marcysi i tej małej słodkości. Niech się mój zmiennik męczy! - rzuciła i szubko przeskoczyła ladę ruszając w stronę kantorka gdzie trzymała swoje rzeczy. Starała się jak najszybciej przebrać. Janka usłyszała dźwięk swojej komórki - informujący o przychodzącym sms'ie






***

Witajcie moje drogie :) Dziś króciutko (znowu) ale dość szybko dodałam rozdział więc powinno być dobrze :) 
Buziaki!























AHHH NO DOBRA ! Żartowałam! Prima Aprilis!!! Macie jeszcze trochę :))<3


-Zobacz kto to ? - krzyknęła w stronę brunetki. Ta szybko odblokowała telefon kelnerki i odczytała sms'a. Zamarła...

>>Pierścionek kupiłem.
Wino, truskawki i czekoladę też. Umówiłem się z Kariną po treningu.
Mam nadzieję że przyjmie oświadczyny. 
Dzięki Jenuś za pomoc:) - Maciek.<<

Nie wiedziała jak się zachować. Jak zareagować i w ogóle nic nie wiedziała. Oświadczyny ? Jej ? Że Maciej Kot chce się jej oświadczyć !?! Niee! To nie może być na serio! 

-No to co lecimy ? - zapytała wesolutkim głosem blondynka. Karina popatrzyła na nią z wyrzutem ale nic jej nie powiedziała tylko rzuciła że musi lecieć...
Janka stała zaszokowana nagłą zmianą zachowania przyjaciółki. Jak najprędzej dopadła do swojej komórki o przeczytała wiadomość, którą miała okazję zobaczyć Karcia. 

-Cholera! - mruknęła pod nosem.

Miętusówna szybko przemierzała Krupówki tak by jak najszybciej dostać się na Wielką Krokiew. Gdzie Maciej miał aktualnie trening. 
Kiedy tam doszła skok oddawał Kuba. Jej szwagier ... - pomyślała. 

-Hej! Karuś co tu tutaj robisz. Mieliśmy się spotkać po treningu. - Maciej pocałował ją w policzek na powitanie. Ona kątem oka obserwowała pewną parę. Blondynkę z aparatem i skoczka bo miał narty. W pewnym momencie oślepiła ją lampa błyskowa.Dziewczyna zrobiła im ostatnie zdjęcie kiedy jeszcze byli parą. Chłopak ujrzawszy jej zapłakane oczy szybko dodał

-Matko Boska! Co się stało!?!

-Maciuś... - łkała. - Ja nie chcę... nie chcę cię ranić ale ja nie mogę... kocham cię... kocham cię ale jak... jak brata... roozuu...rozumiesz ? Ale proszę Cię...Nie zostawiaj mnie!...- wydukała płacząc. Wpatrywała się w jego zdziwione czekoladowe tęczówki, które prawdopodobnie zaraz wybuchną... Ale nie wybuchły. Młodszy Kot uśmiechnął się i mocno ją przytulił. 

-Nie zostawię Cię wariacie kochany! Też cię kocham. Ale teraz muszę lecieć na górę - dał jej jeszcze buziaka, zabrał narty i poleciał!

Odetchnęła z ulgą...

Od tamtej pory są przyjaciółmi. Najlepszymi i na wieki. Może i w ich  nadal tli się jakieś  uczucie do siebie ale po co psuć przyjaźń ? Fotografka jednak nadal nie ogarniała postępowania skoczka z Zębu wobec jej osoby. Ktoś zapukał do drzwi jej pokoju, bo tutaj  to chwili spokoju nie można mieć!?!
Wszystkie jej myśli mówił że to na pewno któryś z Austriaków bądź Kacper. Rzuciła ciche proszę po niemiecku. Skrobot wykwalfikowany jest , poradzi sobie.
Tak jak przypuszczała- to był Morgi.

-Płakałaś - rzucił prosto z mostu na powitanie

-Cześć Morgi, mnie też miło cię widzieć - odpowiedziała mu ze sarkazmem.

-No to czemu płakałaś - dopytywał

-Nie płakałam.

-Nie umiesz kłamać -wypomniał a ona tylko się roześmiała.


-Kinia! Nie warto, nie przez niego... - ukucnął przy niej i otarł jej łzę z policzka. Po czym usiadł na łóżku i objął ją ramieniem.

-Nie nie! Nie potrzebuję czyjegoś ramienia. Już się ogarnęłam- zrzuciła jego rękę z siebie.

-Oj tam - powtórzył ruch uśmiechając się przy tym przyjaźnie.

***
Dobra to już na serio teraz koniec:) Podobała się mini niespodzianka ? 
A wy jak po sezonie? Już łzy otarte ? Ale sezon się skończył a wy jesteście, prawda ? 
Buziaki! ;*