wtorek, 3 czerwca 2014

XVI



Lillehammer


Następnym punktem tegorocznego Pucharu Świata było Lillehammer, gdzie reprezentacja Polski po raz pierwszy w historii miała wziąć udział w konkursie mieszanym, a oprócz tego chłopaków czekały dwa konkursy indywidualne, zaś nasze panie jeden.

A właśnie nasze panie.... które pojechały z nami do Norwegii nie mogły opędzić się od polskich much oficjalnie zwanych Reprezentacją Polski w Skokach Narciarskich. Jak tylko pojawiły się na krakowskim lotnisku – tak, do Norwegii lecimy samolotem – chłopaki oszaleli. Kotek dziesięć razy proponował blondynce kawę, Kamil ustąpił miejsca a Dawid dzielnie dotrzymywał towarzystwa. Ja siedziałam z dala od tego cyrku z laptopem na kolanach. Dopiero po chwili zobaczyłam siedzącą obok brunetkę.

-Magdalena Pałasz ? - zapytałam nie odwracając wzroku od laptopa.

-Aaaaa! To ty jesteś ich fotografką! - krzyknęła ucieszona widząc obok mnie torbę z aparatem. - Aśka! Zbawienie!!! - krzyknęła. A już za chwilę obok mnie stała druga z naszych skoczkiń.

-Asia Szwab. - przedstawiła się i ciężko westchnęła.

-Karina.

-Czy oni zawsze są tacy ? - zapytała Magda.

-Głupi ? Taak, masz szczęście że spędzisz z nimi tylko bądź aż dwa dni, ja po trzech tygodniach wymiękam.

**

Po konkursie mieszanym panowie mieli lekki niedosyt... Maciej chyba bardziej chciał się wpisać w tą historię a Kamil ? Ja osobiście z nim nie gadam, ale z tego co wiem od dziewczyn stwierdził że oddał dupny skok. A nasze laseczki najdroższe to szczęśliwe jak diabli. Kit że ostatnie miejsce....
Już je lubię!


Czy ja się kiedyś chwaliłam że oprócz dyplomu z fotografii studiuję marketing i zarządzanie ? Nie ? To właśnie się chwalę. Ale ja się pisałam by być tutaj fotografem.... Wyłącznie FOTOGRAFEM. A to że chłopaki nie ogarniają całej menadżerki po śmierci żony Kamila, która założyła Evenemety no to już nie mój problem. Pewnie gdyby nie był to Jasiu, Dawid czy Stefek to bym w życiu nie pomogła – no chyba z wiadomych przyczyn. No ale wieczorem przyszli do mnie dwaj Evenementy bo im sponsorzy umowę przysłali, no a przecież moje Miętuski musiały się pochwalić co ich siostrzyczka studiuje no nie.

-Jasiu, jak zmienisz ten punkt ostatni... O ten 45C to będzie ok. Na czas określony! Do końca sezonu. Po co masz się dusić dłużej i jeszcze płacić za zerwanie umowy. - wyjaśniłam dokładnie Ziobrze co ma zmienić. I mam nadzieję że zrozumiał. Bo jak nie zrozumiał to idiota z niego.

-A u Dawida wszytko jest ok.

-Boże Karina! My cię po rękach będziemy całować! Kochana jesteś!!! Najlepsza! O Boże kocham cię! - jeśli ktokolwiek zazdrości mi tego że mnie Kubacki po rękach całuje to uwieżcie – nie ma czego.


Po kolacji klapnęłam sobie spokojnie na łóżku w moim pokoju i odpaliłam laptopa. W końcu jakoś trzeba było nadrobić nie obejrzane odcinki Gry o tron. No ale jakbym sobie spokojnie obejrzała to byłoby to nie możliwe prawda? Puka ktoś w drzwi... Albo nie! Nie puka. On wali! Westchnęłam i ruszyłam otworzyć, bo już ich nauczyłam że należy czkać jak ktoś otworzy, to teraz nawet jak powiesz proszę to Ci nie wejdzie. Boże jakie to są ciężkie mózgi...
O proszę! Otworzyłam drzwi i widzę Dawida, Jaśka i – co mnie mega zdziwiło- Kamila Stocha.

-No bo ten, Karcia jest sprawa. No ale to niech może Kamil powie. - rzucił najmłodszy.

-Co? Ja ? - skoczek pytająco spojrzał się na kolegów, którzy tylko uśmiechnęli się i kiwnęli głowami.

-No więc, nie mamy menadżera. - stwierdził.

-A co ja mam z tym wspólnego?

-Boże weź daj Kamil spokój, bo ty się z nią nie dogadasz przecież... Ja powiem. Karcia no bo zobacz jak ty studiujesz zarządzanie no to możesz być naszą menadżerką no nie? A Evenement tylko czeka. Zgadzasz się ? -

-Tak- rzekłam sobie bez żadnego zastanowienia. No tak to jest jak najpierw używa się jęzora zamiast rozumu. Zafundowałam sobie samodzielnie użeranie się ze Stochem.

-Ale działacie na moich zasadach! - krzyknęłam, kiedy poczułam że tracę grunt pod nogami.

-Oczywiście.

-No to macie mnie natychmiast postawić na ziemi! - myślicie że usłuchali? No oczywiście że nie....

Bożeee! Ja chcę jak najszybciej Titisse! Bo między konkursami mamy wbić na trochę do Polski!
Enjoy!


________________________________________

Zapożyczyłam sobie na potrzeby opowiadania te całe evenementy ;)
Jest zimnooo, ponuro, źle i mokro. Ale dzięki tej pogodzie rozchorowała mi się chemiczka i już jestem w domu! Jaaaak miło! ;D 
Jak dobrze że najbliższe 2-3 rozdziały mam napisane, bo inaczej do wakacji byście mnie nie widziały. 
Obiecuję że kiedyś nastanie tej cudownie wolny i ciepły dzień, w którym nadrobię Wasze rozdziały ;) 
Dajcie mi jeszcze z tydzień-dwa :) A tymczasem lecem czytać Orzeszkową :D